Zastanawiam się nad czymś ciekawym. Czy przeprowadzka to bardziej problem logistyczny czy psychiczny? Mam wrażenie, że większość osób skupia się na pakowaniu i przewożeniu rzeczy, a mało mówi się o samym procesie zmiany miejsca życia. Przeglądając mieszkanie zaczęłam odkrywać rzeczy, których nie używałam od lat, a mimo to trudno mi się z nimi rozstać. Czy Wy też mieliście takie odczucia? Jak podchodzicie do selekcji rzeczy przed przeprowadzką? Wyrzucacie wszystko bez sentymentów czy raczej zachowujecie pamiątki?