Planując trasę, zwykle skupiamy się na tych „ładniejszych” scenariuszach – widoki, pogoda, tempo, noclegi. Ale gdzieś z tyłu głowy zawsze mam jedną myśl: czy mój plecak jest gotowy na trochę gorszy dzień w górach? Nie chodzi o czarnowidztwo, raczej o spokój. Dodatkowa warstwa, coś ciepłego do jedzenia, latarka, mała apteczka – rzeczy, które często „może się nie przydadzą”, ale kiedy już są potrzebne, robią ogromną różnicę.